JAXAN WKS Śląsk Wrocław Futsal przegrał na własnym parkiecie 3:5 z AZS UŚ Katowice w ramach 30. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy. Spotkanie rozgrywane w Trzebnicy miało wiele różnych obliczy, ale ostatecznie lepsi okazali się goście, którzy wciąż walczą o promocję do fazy play-off. Trójkolorowi ostatecznie rozgrywki 2025/2026 zakończą na 13. miejscu z dorobkiem 30 punktów. Gole dla WKS-u w ostatnim meczu zdobyli Rodrigo Dasaiev, Caio Leonardo i Lion Ribeiro.
Wrocławianie do ostatniego spotkania FOGO Futsal Ekstraklasy w sezonie 2025/2026 przystąpili w najmocniejszym składzie. W meczowej 14. zabrakło tylko trzeciego goalkeepera Kacpra Zmorczyńskiego, Rubena Gomeza oraz kontuzjowanych Lassiego Lintuli, Jakuba Janczaka i Michała Kołodziejka. Zmiany zaszły za to w wyjściowej piątce, bo WKS rozpoczął w zestawieniu: Kamil Izbiański, Jonatan De Agostini, Lion Ribeiro, Krystian Jajko oraz Łukasz Krawiec. Goście z Katowic zaczęli mecz w składzie: Paweł Mieszczanin, Tomasz Lutecki, Mateusz Matlęga, Dominik Wilk i Serhii Lapa.
Pierwsza połowa miała wiele obliczy, które przenikały się na dystansie 20 minut. Początek był raczej ospały, obie ekipy próbowały wyczuć "nową" halę i szybciej zrobili to przyjezdni. W 5. minucie szybki atak wyprowadziło dwóch graczy AZS UŚ i piłka ostatecznie trafiła w pole karne do dobrze ustawionego Lapy, a ten oddał strzał z pierwszej piłki z bliska i nie dał szans Izbiańskiemu, a katowiczanie objęli prowadzenie 1:0. Z tegoż prowadzenia zbyt długo się jednak nie cieszyli, bo już kilkadziesiąt sekund później świetne przeszywające podanie posłał Caio, a Joselito wystawił piłkę jak na tacy do pustej bramki Dasaievowi i było 1:1. Od momentu zdobytej bramki przewaga Śląska już tylko rosła, a wrocławianie stwarzali mnóstwo sytuacji, których jednak nie byli w stanie wykorzystać. W 10. minucie kapitalne zagranie za linię obrony od De Agostiniego dostał Ribeiro, ale w sytuacji sam na sam uderzył w słupek. Kilka chwil później bardzo inteligentnie rzut z autu rozegrali gospodarze, futsalówkę na linii pola karnego otrzymał Maimon, ale w świetnej sytuacji nie zdołał zmieścić swojego uderzenia w świetle bramki. Później kolejne dwie wybitne okazje miał Ribeiro, ale najpierw jego lob w sytuacji sam na sam obronił Mieszczanin, a później po raz drugi w tym meczu trafił w słupek i nadal utrzymywał się rezultat 1:1. W samej końcówce pierwszej części gry niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić, ale swoją szansę zmarnował Wilk i do przerwy w Trzebnicy mieliśmy wynik remisowy.
W drugą połowę bardzo mocno weszli gospodarze, którzy rzucili się na katowiczan w poszukiwaniu wyjścia na prowadzenie. W 23. minucie udało się to wreszcie osiągnąć, świetnym podaniem Dasaiev obsłużył Caio, a ten zdobył swoją pierwszą bramkę w historii występów w FOGO Futsal Ekstraklasie i WKS prowadził 2:1. Podobnie jednak jak w pierwszej połowie, drużyna która objęła prowadzenie nie mogła się z tego prowadzenia cieszyć zbyt długo, bo już kilkadziesiąt sekund później do wyrównania doprowadził Jastrzembski. I wówczas goście poczuli, że faktycznie mają jeszcze o co walczyć i muszą przycisnąć, by zagrać w fazie play-off i dać sobie jeszcze na to szansę. W 27. minucie trafili ponownie, po szybkiej kontrze do bramki trafił Popławski, a 3 minuty później po kolejnej szybkiej akcji na 4:2 strzelił Widuch i wynik już bardzo odjechał wrocławianom. Pomimo niekorzystnego wyniku swoje szanse po stronie WKS-u dostali najmłodsi w rotacji Cyprian Bukowski i Kamil Baranowski, a wyniku już dogonić się nie udało. W samej końcówce swoje gole zdobyli jeszcze Wilk (AZS UŚ) i Ribeiro (Śląsk) i ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 5:3 dla przyjezdnych.
Śląsk w naprawdę wielu fragmentach tego meczu wyglądał znacznie lepiej pod względem przygotowania technicznego i taktycznego, ale trener Jimenez postawił na ogrywanie się całego składu i dziś każdy, kto znalazł się w meczowej 14. wystąpił na parkiecie hali w Trzebnicy. Walka o zwycięstwo nie była kluczowa, a ważne było ogrywanie zawodników i przyszłość, którą będziemy kontynuować w FOGO Futsal Ekstraklasie. Kończymy sezon porażką z AZS UŚ - do zobaczenia jesienią! Hej Śląsk!