JAXAN WKS Śląsk Wrocław Futsal przegrał 0:1 z GI Malepszy Leszno w ramach 22. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy. Pomimo tego, że podopieczni Chemy Jimeneza dominowali przez większą część meczu, mieli dwa razy więcej oddanych strzałów i trzy razy więcej strzałów celnych, to jeden błąd w komunikacji skutkował stratą punktów. Po tym meczu beniaminek spada na 15. pozycję w tabeli i od kolejnego spotkania musi zacząć punktować regularnie. Jedyną bramkę w meczu dla leszczynian zdobył Kacper Konopacki.
Wrocławianie do kolejnego meczu ligowego przystępowali bez trzeciego goalkeepera Kacpra Zmorczyńskiego oraz młodych Polaków - Michała Kołdziejka, Jakuba Janczaka i Kamila Baranowskiego. Wydaje się więc, że po raz pierwszy trener Chema Jimenez miał do dyspozycji najmocniejszy możliwy skład. W pierwszej piątce Śląska wybiegli: Kamil Izbiański, Lion Ribeiro, Caio Leonardo, Jonatan De Agostini i Hamza Maimon. Gospodarze rozpoczęli w zestawieniu: Antti Koivumaki, Mateusz Lisowski, Jakub Kąkol, Rajmund Siecla i Kacper Konopacki.
Trójkolorowi zagrali koncertowe pierwsze 20 minut, choć udokumentować znacznej przewagi się nie udało. Przyjezdni weszli w mecz tak dobrze, że trener leszczynian Tomasz Trznadel był zmuszony poprosić o czas już w 6. minucie spotkania. Wcześniej świetne szanse mieli dwukrotnie Joselito i najlepszą - zakończoną strzałem w słupek - De Agostini. Po przerwie niewiele się zmieniło, choć gra na chwilę zwolniła i tworzone sytuacje po stronie Wojskowych aż tak się nie mnożyły. Dopiero w 11. minucie nadarzyła się sposobność do zdobycia bramki, bo kapitalnie prostopadle zagrał Joselito, ale Rodrigo Dasaieva w sytuacji sam na sam zatrzymał Koivumaki. Kilka minut później następną szansę "sam na sam" stworzyli goście, tym razem znalalzł się w niej Moen, ale podobnie górą był bramkarz GI Malepszego, który był absolutnym MVP pierwszej części spotkania. Najlepiej pokazują to statystyki - 23 do 10 w strzałach na korzyść WKS-u, 11 do 1 w strzałach celnych również dla wrocławian i 52 do 35 w atakach. To była doskonała pierwsza część meczu w wykonaniu Śląska, ale na przerwę schodziliśmy przy stanie 0:0.
Druga część gry wyglądała już znacznie lepiej w wykonaniu gospodarzy, i dużo słabiej po stronie gości. Leszczynianie od początku przycisnęli i w 24. minucie stworzyli świetną szansę do strzału sprzed pola karnego dla Malyshki, ale w kapitalnym stylu ten strzał obronił Izbiański. W 27. minucie byliśmy świadkami szalonego fragmentu, gdzie z kontry w jedną stronę rodziła się kolejna w drugą, ale przy każdej z nich nie do pokonania byli obaj bramkarze i utrzymywał się wynik bezbramkowy. Śląsk bardzo szybko wpadł też w kłopot z faulami, bo już w 30. minucie był na limicie i każde kolejne, potencjalne przewinienie mogłoby się skończyć przedłużonym rzutem karnym. To mocno utrudniało grę w ostatnich minutach, a zarazem zostawiało więcej przestrzeni gospodarzom na przeprowadzanie ataków. W 33. minucie bardzo dobrą daleką piłkę spod własnej bramki zagrał Gallego, a błąd w komunikacji w obronie wykorzystał Konopacki, który umieścił piłkę w pustej bramce wrocławian i otworzył wynik meczu. Goście próbowali szybko odpowiedzieć i oddawali sporo strzałów, ale cały czas brakowało "kropki nad i", żeby pokonać Koivumakiego. W 37. minucie doskonałą akcję do linii końcowej przeprowadził Joselito i wystawił piłkę jak na tacy do Hertericha, ale i wówczas nie udało się pokonać bramkarza gospodarzy. Ostatnie minuty podopieczni Chemy Jimeneza grali z lotnym goalkeeperem, ale wyniku nie udało się już odwrócić. Pomimo dwukrotnie większej liczby strzałów i trzykrotnie większej liczby strzałów celnych, Śląsk przegrał w Lesznie 0:1.
Ponownie można powiedzieć, że Trójkolorowi zagrali bardzo dobre spotkanie, możnaby rzec, że byli nawet stroną dominującą i zasłużyli na choćby punkt na niezwykle trudnym terenie Hali Trapez, ale taki jest sport. W sobotę byliśmy świadkami kolejnego meczu, w którym WKS zasłużył na punkty, ale nie może ich sobie dopisać do tabeli ligowej. Czas na powrót do Wrocławia i dobrze przepracowany tydzień, bo w kolejny weekend misja najistotniejsza - zdobyć trzy punkty w Hali AWF z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie BSF ABJ Powiat Bochnią.