Udowodnić swoją jakość na terenie wicelidera

7 miesięcy temu | 04.11.2023, 19:44
Udowodnić swoją jakość na terenie wicelidera

W niedzielę kolejne wielkie wyzwanie przed ekipą Piotra Wysoczańskiego. WKS Śląsk Futsal Wrocław wybiera się do Katowic, gdzie spróbuje utrzeć nosa niepokonanemu do tej pory wiceliderowi tabeli 1. ligi - AZS UŚ Katowice. Spotkanie odbędzie się w Katowicach, w hali przy ul. Katowickiej 54. Gospodarze nie przeprowadzają transmisji z meczu. Start spotkania o godz. 16:00.

Trójkolorowi do spotkania w Katowicach przystąpią z bilansem trzech zwycięstw i trzech porażek. Po przegranej na inaugurację z Gwiazdą Ruda Śląska (1:5), przyszła debiutancka i bardzo wysoka wygrana z Wisłą Opatowiec (8:1). W dwóch kolejnych starciach wrocławianie musieli uznawać wyższość rywali, kolejno AZS UEK Kraków (3:4) oraz GKS Futsal Tychy (3:4). W ostatnich tygodniach Wojskowi prezentują jednak doskonałą dyspozycję i zaliczyli dwa zwycięstwa z rzędu, najpierw w wyjazdowej potyczce z Heiro Rzeszów (7:3), a tydzień temu na parkiecie wrocławskiej hali AWF z FC Silesia Box Siemianowice (2:1). Zwłaszcza tę ostatnią wygraną z zespołem z Górnego Śląska można traktować jako duży sukces, bowiem Siemianowice aż do 6. kolejki pozostawali niepokonani. Taki bilans daje drużynie ze stolicy Dolnego Śląska 6. miejsce w tabeli 1. Polskiej Ligi Futsalu, z zaledwie jednym oczkiem straty do trzeciego Górnika Polkowice.

AZS UŚ Katowice będzie jednak zdecydowanym faworytem meczu na swojej ziemi. Katowiczanie są spadkowiczem z FOGO Futsal Ekstraklasy i jasnym wydaje się, że jedynym ich celem na sezon 2023/2024 jest powrót na futsalowe salony. Póki co ten cel udaje się realizować bardzo dobrze, bo w sześciu dotychczasowych spotkaniach nie tylko nie przegrali, ale zaliczyli zaledwie jeden remis, kiedy to podzielili się punktami z FC Silesia Box Siemianowice (4:4), a więc tą samą ekipą, którą Śląsk ograł tydzień temu. W pozostałych spotkaniach AZS wygrał kolejno z: GKS Futsal Tychy (4:1), Heiro Rzeszów (6:2), Futsal Team Brzeg (6:5), KS AZS UMCS Lublin (11:0) oraz w poprzedniej kolejce w Polkowicach z tamtejszym Górnikiem (7:2). Takie dokonania dają katowiczanom 16 punktów w ligowej tabeli i 2. miejsce, tuż za Gwiazdą Ruda Śląska. 

Wydaje się, że kluczowe do osiągnięcia pozytywnego rezultatu w Katowicach będzie zatrzymanie świetnie funkcjonującej linii ofensywnej gospodarzy. AZS w każdym z dotychczasowych meczów zdobywał cztery lub więcej goli, a ich średnia goli na mecz wynosi zawrotne 6,3. Na drugim biegunie są Trójkolorowi, którzy tylko raz w bieżących rozgrywkach pozwolili sobie strzelić pięć goli - na inaugurację, a ich gra defensywna w ostatnich tygodniach wygląda coraz lepiej. Duża w tym zasługa kapitalnie dysponowanego Mateusza Deca, który w spotkaniu z Siemianowicami zachował czyste konto (przy bramce dla Silesii w bramce Śląska stał Noel Charrier). Siłą Wojskowych jest jednak kolektyw, cała drużyna broni i cała drużyna atakuje. To będzie kluczowe również w niedzielnym meczu w Katowicach.

Należy również liczyć na ofensywę WKS-u i jej liderów - Miłosza Taranka (6 goli) i Michała Grochowskiego (5 goli). Obaj panowie w poprzednich rozgrywkach strzelali najwięcej na poziomie 2. ligi i w silniejszej lidze udowadniają, że taki stan rzeczy nie był przypadkowy i potrafią wykorzystywać nadarzające się sytuacje. Tym bardziej, że mogą liczyć na wsparcie chociażby Daniela Hoilika (4 gole) czy Krystiana Jajko (3 gole). Ten kwartet ofensywny wydaje się kluczowy do tego, żeby w Katowicach liczyć na pozytywne dla Śląska rozstrzygnięcie.

Niezależnie jednak od wszelkich okoliczności, to AZS będzie faworytem spotkania na własnym parkiecie i każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy trzeba będzie traktować jako małą niespodziankę. Będzie to mecz spadkowicza z Ekstraklasy z beniaminkiem 1. ligi, ale wrocławianie z pewnością nie oddadzą tego meczu bez walki i liczymy na wspaniałe widowisko w niedzielne popołudnie. Bądźcie z nami! 

Udostępnij