JAXAN WKS Śląsk Wrocław Futsal wygrał na własnym parkiecie z Ruchem Chorzów 2:0 w ramach 26. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy. Podopieczni Chemy Jimeneza od pierwszego gwizdka kontrolowali wydarzenia boiskowe i zasłużenie zgarnęli trzy punkty drugi raz z rzędu. Dzięki temu zwycięstwu wrocławianie umacniają się w środku stawki ligowej i oddalają się od strefy spadkowej. Gole dla WKS-u zdobyli Dawid Witek i Rodrigo Dasaiev.
W niedzielnym spotkaniu Śląsk musiał radzić sobie bez ważnego ogniwa zespołu - Hamzy Maimona, który boryka się z urazem. Poza nim jednak trener Chema Jimenez mógł skorzystać ze wszystkich swoich najważniejszych żołnierzy, a w pierwszej piątce do boju posłał Kamila Izbiańskiego, Joselito, Jonatana De Agostiniego, Rodrigo Dasaieva i Caio Leonardo. W składzie przyjezdnych z Chorzowa wybiegli Paweł Mura, Daniel Jagodziński, Łukasz Borkowski, Daniel Wojtyna oraz Łukasz Biel. Arbitrami meczu 26. kolejki byli panowie Dawid Konieczny, Dawid Cieślok, Maciej Siwek i Marcin Hryc.
Pierwsza połowa nie obfitowała w wiele doskonałych sytuacji do obydwu stron. Od początku meczu zarysowała się przewaga gospodarzy, ale Trójkolorowi mieli spory problem z tworzeniem dogodnych sytuacji. Pierwsza pojawiła się dopiero w 4. minucie, gdy przebitkę tuż przed polem karnym wygrał Dawid Witek i uderzył w kierunku dalszego słupka, ale niecelnie. WKS bardzo często próbował akcji z uciekaniem za plecy obrońców, co stworzyło okazje Christopherowi Moenowi w 5. minucie, ale jego uderzenie obronił Mura. Mocną bronią Śląska były również kontrataki, a po jednym z nich w sytuacji sam na sam znalazł się Ribeiro, ale i wówczas lepszy okazał się bramkarz gości. Przewaga wrocławian rosła, ale cały czas brakowało skuteczności w wykończeniu lub celnego ostatniego zagrania. Wreszcie w 13. minucie świetnym zagraniem za obronę został obsłużony Witek i on w akcji sam na sam nie zawiódł, uderzając mocno pod poprzeczkę i dając prowadzenie gospodarzom 1:0. Chwilę później dość przypadkowy faul w środku boiska popełnił Caio, ale zdaniem arbitrów zasłużył na żółtą kartkę i było to jedyne upomnienie, jakie oglądaliśmy w pierwszej połowie. Pomimo przewagi Wojskowych wynik do przerwy już się nie zmienił i gospodarze schodzili do szatni przy skromnym prowadzeniu.
Druga część gry wyglądała niemalże identycznie do pierwszej, a być może przewaga gospodarzy jeszcze wzrosła. Ruch miał ogromne problemy żeby stworzyć jakąkolwiek sytuację, a ich samych ratował tylko brak skuteczności podopiecznych Chemy Jimeneza. W 26. minucie po rzucie rożnym i zagraniu od Caio świetną okazję na wprost branki miał Moen, ale wybitnie dysponowany był goalkeeper chorzowian i po raz kolejny uratował swój zespół przed stratą gola. Ta sztuka nie udała mu się jednak kilkadziesiąt sekund później, kiedy to po piorunującej kontrze wrocławian i zagraniu od Ribeiro, do pustej bramki trafił Dasaiev, podwyższając na 2:0. Drugie trafienie nieco zmusiło gości do bardziej zdecydowanych ataków, co z kolei otworzyło okazje do kontrataków dla WKS-u. W 30. minucie w bliźniaczej akcji do tej dającej prowadzenie 1:0 znalazł się Witek, tym razem próbował lobować Murę, ale do szczęścia zabrakło mu centymetrów. Cztery minuty później to Ruch stworzył swoją najlepszą okazję w meczu, ale ogromne poświęcenie defensywy WKS-u sprawiło, że nie udało im się oddawać choćby celnego strzału. Na dodatek przekroczyli limit fauli i w ostatnich fragmentach meczu musieli mieć się na baczności. W samej końcówce trener Andrzej Szłapa wycofał bramkarza, by spróbować zaatakować Śląsk w przewadze, ale i to nie przyniosło rezultatów.
Trójkolorowi wygrali drugi mecz z rzędu, a w sumie są niepokonani już od czterech spotkań. To najlepsza seria beniaminka w całym sezonie FOGO Futsal Ekstraklasy i jednocześnie seria, która przytrafiła się w najważniejszym momencie rozgrywek. Zwycięstwo z Ruchem ma ogromną wartość również dlatego, że pozwala Wojskowym umocnić się w środku stawki ligowej i oddalić od strefy spadkowej. Jedziemy dalej! Hej Śląsk!