JAXAN WKS Śląsk Wrocław Futsal przegrał z Piastem Gliwice 0:6 w ramach 18. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy. W sobotnim spotkaniu zadebiutowali w trójkolorowej koszulce Caio Santos i Ruben Gomez oraz Chema Jimenez na ławce trenerskiej, ale od pierwszej do ostatniej syreny mecz pod kontrolą mieli gospodarze. Wrocławianie pozostaną na 15. miejscu w ligowej tabeli, z 12 punktami na koncie.
Trójkolorowi pojechali do Gliwic mocno odmienieni. W składzie pojawili się wszyscy nowopodpisani gracze - Joselito, Ruben Gomez oraz Caio Santos, a na ławce po raz pierwszy zasiadł nowy szkoleniowiec wrocławian Chema Jimenez. W podstawowej piątce wybiegli jednak ci najbardziej doświadczeni, którzy w zespole są od początku: Kamil Izbiański, Lion Ribeiro, Rodrigo Dasaiev, Hamza Maimon i Jonatan De Agostini. Gospodarze rozpoczęli mecz w zestawieniu: Michał Widuch, Vinicius Lazaretti, Miguel Pegacha, Eduardo Goncalves oraz Jani Korpela.
Spotkanie bardzo dobrze otworzyli gospodarze, którzy już w 2. minucie otworzyli wynik po mocnym wstrzeleniu futsalówki przez Lazarettiego i celnym dostawieniu stopy Korpeli. Śląsk od początku spotkania bardzo dużo rotował ustawieniem, często widzieliśmy pojedyncze lub podwójne zmiany, dość szybko też zadebiutowali Santos i Gomez, ale tak częste zmiany ustawień nie wpływały na lepszą płynność gry i wrocławianie mieli duże problemy z tworzeniem sytuacji podbramkowych. Pierwszą świetną akcję po stronie gości przeprowadził w 10. minucie Ribeiro po pięknym przerzuceniu piłki nad rywalem, ale zabrakło dokładnego dogrania w pole karne. Wróciły też "stare demony" błędów indywidualnych w defensywie i po jednym z takich błędów w ustawieniu przy rzucie rożnym na 2:0 z najbliższej odległości podwyższył Bruno Graca. Od samego początku meczu widać też było ogromny głód gry i agresję w doskoku do przeciwnika, przez co żółte kartki obejrzeli Juninho (Piast) oraz Joselito i Dasaiev (Śląsk). Już w 16. minucie gospodarze mieli na koncie 5 fauli i wydawało się, że przedłużony rzut karny dla Trójkolorowych będzie kwestią czasu, ale zamiast tego po kolejnym błędzie indywidualnym w obronie wynik na 3:0 do przerwy ustalił Goncalves i WKS miał sporo do poprawy przed startem drugiej części gry.
W drugiej części spotkania uwidoczniły się wszystkie problemy, które na tę chwilę ma drużyna trenera Jimeneza - brak zgrania, automatyzmów, brak zrozumienia. Wszystko to, co jest naturalne przy tak dużej ilości zmian w zespole, ale też coś, na co wrocławianie nie mają czasu. Początek, podobnie jak w pierwszej połowie, był niezły, ale dość szybko pojawiły się błędy. W 26. minucie szybką akcję przeprowadzili gospodarze i w sytuacji 2 na 1 piłkę pod stopę dostał Teixera i dał gliwiczanom prowadzenie 4:0. Piast nie odpuszczał też w defensywie i mimo wysokiego prowadzenia cały czas grał bardzo agresywnie i w 27. minucie mieliśmy dwa bardzo groźne faule w jednej akcji, najpierw Korpeli na Santosie, a kilka sekund później Pegachy na Ribeiro, za co Pegacha otrzymał żółtą kartkę. Taki styl jeszcze dodatkowo napędzał gospodarzy, którzy w 30. minucie trafili na 5:0, a autorem gola był debiutujący Juninho. Śląsk próbował, Śląsk szukał możliwości, ale na bramki gospodarzy odpowiedzi znaleźć się nie udało. W 37. minucie byliśmy świadkami jeszcze jednej bardzo nieprzyjemnej sytuacji, kiedy De Agostiniego w sposób skandaliczny sfaulował Teixeira, za co obejrzał "tylko" żółtą kartkę, podobnie jak kapitan WKS-u Dawid Witek oraz Kamil Izbiański - za dyskusję. W samej końcówce wynik na 6:0 ustalił Sebastian Szadurski.
To nie był taki powrót do rozgrywek FOGO Futsal Ekstraklasy, jakiego chcieliśmy i jakiego oczekiwaliśmy. W meczu w Gliwicach bardzo widoczny był element przebudowy, nauki nowego systemu i wprowadzania do drużyny nowych twarzy, ale prawdą jest, że WKS nie ma już czasu na popełnianie błędów. Czasu na pracę też jest niewiele, bo kolejne spotkanie już w nadchodzącą środę - pucharowe starcie w Bochni.